„Mam znajomych, którzy 80% obrotu osiągają dzięki klubowi”: te siłownie, w których menedżerowie rozbudowują swoją sieć

data-modal-image-caption=Amerykanie wymyślili termin na określenie tego zjawiska: „pocenie się”, czyli jak wzmocnić zarówno swoje ciało, jak i sieć kontaktów zawodowych. data-modal-image-credit=Źródło: Ilustracja – Elodie Mézière / Zdjęcia: Getty Images – Stéphane Bouquet KoProd>
ANKIETA - Prezesi firm, prawnicy zajmujący się prawem gospodarczym, finansiści... Coraz częściej francuscy dyrektorzy wyższego szczebla dyskutują o interesach w szatniach bardzo ekskluzywnych klubów.
Po drugiej stronie Atlantyku nazywa się je „White Collar Boxing Gyms”, co oznacza sale bokserskie dla pracowników umysłowych i maklerów z Wall Street , którzy chcą się zrelaksować. „W szatniach wiszą tylko garnitury na wieszakach” – zauważa Cyril Durand, który odkrył tę koncepcję około dziesięciu lat temu podczas pobytu w Nowym Jorku. „Nigdy czegoś takiego nie widziałem we Francji! Boks, jaki znałem, był uprawiany w strukturach stowarzyszeniowych, nastawionych głównie na rywalizację i walkę, z szatniami, które często były niehigieniczne i przeważnie pozbawione pryszniców. Jeśli nie jesteś fanem, trudno jest w takich warunkach zintegrować ten sport z rutyną”. To właśnie wtedy były student HEC wpadł na pomysł stworzenia „eleganckiego, mieszanego klubu”, opartego na członkostwie i wysokiej klasy usługach: indywidualnych prysznicach, dzięki którym można szybko przejść do spotkań biznesowych, dużych szafkach do przechowywania sprzętu itp.
Ten artykuł jest zarezerwowany dla subskrybentów. Pozostało Ci 90% do odkrycia.
lefigaro